Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Raczyńskich
Powrót


 Historia gruntów fundacyjnych

 Działania TPBR

 Aktualności

 Akcje publiczne

 Zarząd
61-763 Poznań, ul. Wroniecka 14, tel. 855-12-44

"W obronie Biblioteki" - 22 czerwca 1999 r.

Happening w obronie Biblioteki Raczyńskich stał się wydarzeniem dnia. Ujawnił, że Biblioteka ma licznych sprzymierzeńców. Swą obecnością potwierdzili to pisarze, ludzie nauki, politycy, artyści i ludzie, którzy po prostu kochają swoje miasto. Byli tu między innymi profesorowie: Maria Paradowska, Bogdan Walczak, Witold Molik, Lech Trzeciakowski, Jacek Wiesiołowski, a także Małgorzata Musierowicz, Sergiusz Sterna-Wachowiak, Jarosław Maszewski, Teresa Zarzeczańska. Poparcia udzielili także politycy: szef poznańskiej Unii Wolności - Marek Zieliński,,który odczytał uchwałę, a Urszula Wachowska z AWS nadesłała pismo popierające wysiłki na rzecz odzyskania parceli pod rozbudowę Biblioteki. List wspierający poznaniaków w ich dążeniach nadesłała wnuczka prezydenta Edwarda Raczyńskiego - Cecylia Rey.

Powadze towarzyszyła zabawa. Strugi deszczu, które chociaż zakłóciły nieco założony program, nie umniejszyły jednak impetu akcji rozgrywającej się jednocześnie na placu Wolności i w loggi budynku Biblioteki. Nad całością imprezy czuwali Juliusz Kubel i Jacek Hałasik. Poruszające tło zdarzenia, którego pomysłodawcą i realizatorem był J. Maszewski, tworzyły owinięte kirem i kilkakrotnie przewiązane złotą wstęgą, cztery kolumny po obu stronach fasady; czarny kir ze złotą wstęgą spowijał również posąg Higiei. W tej dostojnej a mrocznej aurze pojawili się, wezwani gwałtownym lamentem, Edward hr. Raczyński i - z ociąganiem - jego żona Konstancja. Hrabia powtórzył publicznie, swą wyrażoną niegdyś i pozostawioną potomnym w testamencie, wolę i trzykrotnym dramatycznym "nie pozwalam!" wsparł manifestujących na placu. Konstancja rozdzierająco załamywała ręce i wznosiła gromki lament. Tak właśnie Kazimiera Nogajówna i Jerzy Garniewicz wywoływali z cienia duchy małżonków.

Nieopodal, ponad sadzawkę fontanny wzniósł się ogłuszający zgiełk bitewny. To niezwyciężona flota Moli Książkowych rozgramiała pirackie okręty TP SA. Pokonanych rozbitków miłosiernie zgarnięto później do kubła na śmieci. Z dużym wdziękiem miotał miotłą (trójzębem) przybyły z odsieczą, w twarzowej pilotce na głowie, Neptun. Jak widać, nawet żywioły wzburzyły się niedolą Biblioteki. "Filozoficznej" głębi nadała wydarzeniu Jacka Kowalskiego Pieśń dziadowska o marności świata tego i Telekomunikacji.

Jacek Kowalski

Pieśń dziadowska o marności świata tego i Telekomunikacji
    Nic na świecie nie trwa wiele,
    Wszystko w świecie kres ma;
    Skończą się twe trele, Tele-
    Fonio Polska S.A.
    Skończy się twe dobijanie,
    Stawisz się mniej hardzie
    Po biblioteczny grunt po
    Raczyńskim Edwardzie.
    Patrz Raczyński na nas z nieba,
    A za sprawki diable
    Spraw, by Parki zgryzły ciut
    Telefoniczne kable.
    Telefonio, opętana
    Kabli swych potęgą,
    Czyżbyś się zechciała zrównać
    Z jakąkolwiek księgą?!
    Rdza do kabli wniknie. Zniknie
    Pole magnetyczne
    Pozostaną tylko książki
    (W tym telefoniczne).
    Twoich gmachów brudnoszklanych
    Zniknie pycha blada,
    Przetrwa zaś biblioteczna
    Jasna kolumnada. Amen