Biuletyn Porozumienia 'Biblioteka z Horyzontem
Pierwsza strona
Warto wiedzieć

Mirosława Mocydlarz
Udostępnianie informacji naukowej na nośnikach elektronicznych


Rozdział 5.

Udostępnianie informacji naukowej na podstawie (przyznawania) praw autorskich i/lub licencji.


W świecie, w którym dostawa informacji naukowej zostaje przesunięta z nośników fizycznych na nośniki elektroniczne i/lub połączenia sieciowe, gdzie "atomy zamieniane są na bity a sprzedający, i kupujący handlują prawem autorskim, i wiążą te prawa z "kopertami" połączeń sieciowych, dostarczaniem magazynów przez strony World Wide Web lub przez Intranet, czy przez sprzedaż opartą o licencje"50, zwolennicy danych w formie elektronicznej stwierdzają, że zarówno digitalizacja materiałów, zdolność maszyn, komputerów i sieci do wytworzenia, i dystrybucji nieograniczonych, doskonałych kopii bez limitów wielkości czy zdolności przechowywania, stanowi zagrożenie kwestii związanych z posiadaniem praw własności intelektualnej. Jest to z kolei istotnym hamulcem rozwoju bibliotek cyfrowych, ograniczeniem większym nawet od problemów technologicznych, czy organizacyjnych. Istnieją jednak i poglądy, których zwolennicy stwierdzają, że właśnie przewaga danych elektronicznych może stać się wręcz dyktaturą prawa autorskiego, gdyż technologia może być użyta jako środek zamknięcia dostępu społeczeństwu do pewnych dziedzin informacji. Jak i przy wielu innych nierozstrzygniętych sporach, problemach, i kontrastujących poglądach, prawda leży zawsze gdzieś pośrodku.
W świecie informacji, prawa autorskie - copyright są integralne z wszystkimi działaniami podejmowanymi odnośnie publikowania cyfrowego, które jest obecnie częścią interesów bibliotek i ich usług. Dlatego też zarówno bibliotekarze jak i użytkownicy bibliotek martwią się, i debatują jakie kroki należy powziąć w celu racjonalizacji kwestii intelektualnej własności różnych form publikowania. Początkowo wydaje się, że kwestie te będą proste Czy dzieło jest chronione ?, a zatem wymagane odpowiedzi także proste: tak lub nie. W rzeczywistości jednak kwestie praw autorskich mogą być zarówno tak "nowe i złożone jak kod komputerowy używany do robienia rzeczy, które mogą (lub nie) powodować naruszanie praw autorskich w nowoczesnym świecie informacji sieciowej." 51
Dlaczego pojawiają się trudności? Z pewnością są przyczyną istnienia wielu pełnomocnictw, które biorą pieniądze za negocjację warunków udostępnienia praw autorskich. Ale na pewno bardzo interesującą i ważną przyczyną jest nowość zaistniałej sytuacji. Współczesne użytkowanie technologii informacji ma bowiem wiele znaczeń "dzieła" w statusie książki a żyjemy w świecie, gdzie podstawowe zasady postępowania zawarte w prawie mają czasami "zapach zagranicznych, obcych znaczeń", które są właściwe dla innych narodów, społeczności, w innym świecie a w naszym się nie sprawdzają.
Obecnie prawo własności intelektualnej jest w procesie modyfikowania na poziomie międzynarodowym. W świetle traktatu Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej 52 i aktualnego Ogólnego Porozumienia Cła i Handlu 53 powiązano w Światową Organizację Własności Intelektualnej 54 na konferencji, która miała miejsce w Genewie w 1996 roku sprecyzowano dwa traktaty: Traktat Praw Autorskich 55 i Traktat Wykonawców i Fonografii WIPO.56
Klauzule tych traktatów potwierdzają, że obecne prawo autorskie jest w przeważającej części stosowane w odniesieniu do technologii. Istnieją jednak klauzule gwarantujące:
  • program komputerowy jest chroniony jako praca literacka;
  • kolekcja danych - bazy danych są chronione przez prawo autorskie, jeżeli dostatecznie stwierdzono twórczość intelektualną w selekcji i przygotowaniu ich zawartości;
  • komunikacja przez Internet, sieci lub sposoby "bezdrutowe", czy w formie elektronicznej czy analogowej jest "aktem komunikacji do społeczeństwa"57 , tym samym wymaga prawa własnościowego treści, zawartości;
  • prawo do dystrybucji i importu kopii pracy objęte prawem własnościowym;
Uregulowanie spraw związanych z posiadaniem własności intelektualnej ma swoje korzenie poza granicami naszego kraju. Wywodzi się przede wszystkim z Wielkiej Brytanii oraz ze Stanów Zjednoczonych. Dlatego też w niniejszym rozdziale postaram się przybliżyć sytuację prawną w obu tych krajach. Zajmę się na koniec nieuregulowaną, jak do tej pory kwestią własności intelektualnej związanej z publikowaniem elektronicznym w Polsce.


5.1. Wielka Brytania.

Wzrost liczby badań i rozwój prac w bibliotekach elektronicznych ma miejsce na całym świecie. W Wielkiej Brytanii pracami nad dziedzinami związanymi z elektronicznymi publikacjami zajmuje się sektor szkolnictwa wyższego - Program Bibliotek Elektronicznych58 . ELib został założony przez Radę Finansowego Wspierania Szkolnictwa Wyższego dla Anglii, Walii, Szkocji i Północnej Irlandii59 , która jest mechanizmem fundującym uczelnie i instytucje szkolnictwa wyższego Wielkiej Brytanii, wspieranym przez Komitet Połączonych Usług Informacyjnych60 . Inną inicjatywą wspieraną przez JISC i przez Brytyjską Bibliotekę Badań i Centrum Innowacji 61 jest Departament Bibliotek Sieciowych62 . Dane organizacje rozwijają nowe technologie w bibliotekach cyfrowych, nowe serwisy informacji dostępne za pomocą sieci. Podczas, gdy nowe technologie dają możliwość dostarczania nowych, lepszych usług przez biblioteki i rozszerzają dostęp do informacji, wiele projektów jest zaangażowanych w budowę, i rozwój usług, których realizacja jest utrudniana problemami związanymi z posiadaniem praw własności intelektualnej. Kontrakty oparte o prawa własności czy licencje są traktowane jako narzędzia nowych powiązań, związków i zastosowań. Wydawcy są powiązani umowami z pośrednikami, użytkownicy są powiązani w konsorcja a konsorcja i wydawcy tworzą nowe powiązania: Pilotowy Projekt Udzielania Licencji dla Wielkiej Brytanii 63 oraz ich następcy: Narodowa Inicjatywa d.s. Licencji Elektronicznych.64
PSLI jest projektem pilotowym większego przedsięwzięcia: Projektu Udzielania Licencji65 . Jest on jedną z tych prostych koncepcji, które jednak nigdy nie są tak proste jak to by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Aby w pełni wyjaśnić ideę danej koncepcji należy odpowiedzieć na kilka pytań: dlaczego inne prawa towarzyszą zakupowi licencji, zezwoleń, koncesji aniżeli nabywaniu tychże praw przez konsorcja biblioteczne? Właściwie co kryje się pod pojęciem licencja i od kogo możemy ją nabyć? I w końcu: jakie są zalety ze stosowania proponowanych przez NSL umów? Koncepcja NSL, jak rozważa konsultant wydawców i pośredników d.s. marketingu i dystrybucji zarówno dokumentów elektronicznych, i papierowych Rollo Turner, może prowadzić do wielu niezamierzonych efektów, często nawet ze szkodą dla bibliotek, wydawców, i pośredników. Problem bowiem bierze się z "połączenia trzech funkcji konsorcjum: negocjacji, dostępu i zamawiania w jedno ciało - Agenta Zarządzania"66 a to może doprowadzić do stworzenia w przyszłości monopolistycznej sytuacji. Pomimo jednak tych zagrożeń NSL może być także źródłem wielu korzyści dla bibliotek. Jest bowiem projektem popieranym w pełni przez stosowne organizacje narodowe a w jego skład wchodzą wszystkie narodowe instytucje szkolnictwa wyższego, które zainteresowane są prenumeratą materiałów w wersji elektronicznej. Ponadto NSL może przynieść prostotę jak i jednolitość do dziedziny, która charakteryzuje się wielkim zamętem, i zamieszaniem oraz pomoc wydawcom w oferowaniu swoich usług, i produktów charakteryzujących się korzystniejszą ceną dla państw całego świata. Z tej też przyczyny takie narodowe licencje są poddawane w dniu dzisiejszym nieustannym badaniom na całym świecie, ponieważ koncepcja jest niewątpliwie bardzo kusząca. Proces jednak został rozpoczęty w Anglii i tu też jest ciągle najdalej posunięty, i ma największe znaczenie oraz wagę dla całego świata.
Narodowa Inicjatywa ds. Licencji Elektronicznych wyrosła z PSLI jako inicjatywa uruchomiona przez JISC oraz HEFC. Nie jest to eksperyment ale raczej zamierzony sposób zakupu magazynów elektronicznych dla szkolnictwa wyższego w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii. Jest to w efekcie konsorcjum, które potencjalnie zawiera wszystkie uczelnie wyższe tego kraju. JISC wyznacza MA w celu administrowania koncesją, licencją, negocjowania z wydawcami, dostarczaniem dostępu do licencjonowanych materiałów za pomocą prawnie zastrzeżonego systemu - SwetsNet o przyjaznym interfejsie użytkownika. Powyższa inicjatywa ma za zadanie popieranie separacji papierowych subskrypcji od elektronicznych oraz całkowitą koncentrację na nich gdziekolwiek to możliwe. Szczególnie interesujące strony tego porozumienia przedstawiają się następująco:
  • sposoby i środki udostępniania informacji naukowej za pomocą systemu NESLI są zagwarantowane przez podpisanie licencji;
  • MA prowadzi wszelkie negocjacje w imieniu wszystkich członków NESLI;
  • zapłata za licencję jest bezpośrednio uiszczana u MA co powoduje, że zarówno zapłata jak i subskrypcja są prowadzone właściwie i profesjonalnie;
  • umowa NESLI jest umową całkowicie niezależną od istniejących lub przyszłych umów konsorcjów z wydawcami i pośrednikami Wielkiej Brytanii, bowiem istniejące konsorcja nie mają prawa wprowadzania, implementacji i zarządzania narzędziami, i środkami NESLI.
Konieczność separacji papierowych od elektronicznych subskrypcji jest związana z nieustannie narastającymi kosztami subskrypcji papierowych materiałów informacji naukowej oraz ze wzrostem wewnętrznych kosztów ich zarządzania i przechowywania. Dlatego stało się konieczne znalezienie lepszego sposobu udostępniania informacji. NESLI argumentuje, że w niedługim okresie czasu elektroniczne magazyny i informatyka zredukują koszty bibliotek, nabywania informacji naukowej, infrastruktury oraz sieciowego zachowywania w stosunku do tego co może zostać dokonane w świecie wyłącznie papieru. Jednocześnie NESLI zadaje pytanie czy już teraz w okresie, gdy praktycznie elektroniczne magazyny dopiero są rozwijane przez wydawców konieczne jest tak drastyczne odejście od papierowych subskrypcji? Czy nie spowoduje to wymuszenia jakiś szczególnych dróg, sposobów udostępniania co z kolei ograniczy czas przeznaczony na eksperymenty, badania i możliwości znalezienia najlepszego rozwiązania? I w końcu, czy użytkownicy mogą być lepiej obsłużeni gdy postęp jest wolniejszy? Pytania te rodzą wiele niepewności zwłaszcza, że w obecnie same biblioteki nadal zdobywają materiały w dwóch formach: zarówno elektronicznej jak i papierowej oraz zdają się zwracać uwagę na fakt, iż całkowite przejście ich użytkowników z uczenia opartego na materiałach papierowych do bazującego wyłącznie na ekranie monitora zabierze wiele czasu. Istnieją także obawy dotyczące zarówno archiwizowania, kompresji oraz nieustannego dostępu i użytkowania treści elektronicznej. Sposoby bowiem dostępu oferowane przez NESLI są zależne od zawartej umowy między stronami. Dostęp jest możliwy przez specjalnie zaprojektowany interfejs systemu NESLI z wykorzystaniem elektronicznego pośrednika zarządzania zamawianiem i prenumerowaniem elektronicznych informacji naukowych (MA), jak i przez stronę Web oraz przez łączenie elektronicznych materiałów do wewnętrznych jak, i zewnętrznych źródeł w celu ofiarowania całkiem innych, i nowych usług dla rynku. Istnieje wiele metod, jednak większość z nich jest w stanie początkowego rozwoju. Dlatego też NESLI w pełni zdaje sobie sprawę, że wiele bibliotek nadal potrzebuje wielu zmian w automatyzacji i informatyzacji swoich bibliotek a także wymaga wielu szkoleń w tej dziedzinie. Rozpoznaje również i potrzeby samych wydawców, którzy nadal martwią się o szanse przetrwania oraz fakt, że nadal potrzeba rozwoju technologii tak aby stała się rzeczywista, w pełni realna, szybka i powszednia. Nim jednak to nie nastąpi istnieje konieczność szukania takiej technologii, która jednocześnie chroni starą ale już istniejącą. Rollo Turner stwierdza: "Proces ewolucji bardziej niż rewolucja wydaje się być pożądany".67
Żadna biblioteka nie jest zobowiązana do podpisania licencji czy umowy użytkowania interfejsu NESLI. Zarówno bibliotekarze jak i wydawcy czy pośrednicy mogą tworzyć i prowadzić własne, odrębne, konkurencyjne usługi. Jednak NESLI wydaje się być bezkonkurencyjny i planowane jest rozszerzenie działania na szpitale, szkoły podstawowe oraz inne organizacje. Sukces NESLI z pewnością będzie potwierdzony w momencie, gdy i inne narody zaczną korzystać z jego usług. Może on oczywiście doprowadzić do sytuacji, gdzie dostarczanie informacji elektronicznej będzie w rękach małej liczby komercyjnych firm, z których każda będzie posiadała (na podstawie umów) wyłączne prawo do dostarczania ich całemu kraju lub regionowi. Raz z kolei zawarta umowa będzie niemożliwa do zerwania. Ponadto dane firmy komercyjne wprowadzą, co jest co raz bardziej powszechne, znaki firmowe prawnie zastrzeżone, które będą rozpoznawane tylko przez ich własny system. Ta możliwa sytuacja powinna być, jak twierdzi Rollo Turner "alarmem dzwonka we wszystkich bibliotekach, z pośrednikami i wydawcami w całym kraju, bowiem przecież my nie sprzedajemy biletów do pociągu ale badania, osiągnięcia i edukację - najbardziej ważne z wszystkich zasobów".68
Istniejące konsorcja biblioteczne w Wielkiej Brytanii nie są więc włączone w istnienie, działanie i rozpowszechnianie NESLI. Negocjują bowiem one bardzo złożone i wartościowe układy na miliony funtów, które skupiają tradycyjnie uwagę na zakupie praw własności intelektualnej aniżeli na dostępie do informacji na podstawie licencji, prenumeraty bądź subskrypcji. Konsorcjum nie może zmusić swoich wszystkich uczestników do zakupu danego rodzaju informacji naukowej, każdy bowiem użytkownik na własną rękę podejmuje decyzję o nabyciu odpowiednich treści, a więc co, ile i kiedy chce zakupić i w jaki sposób będzie dla niego najbardziej pożądany?
W odróżnieniu od NESLI są to luźne umowy, w których konsorcjum może wymagać jedynie pośrednika subskrypcji jako warunku dostarczenia magazynów, czasopism i innych materiałów, z umową pokrywającą zakup w obu formach: elektronicznej i papierowej. Zwykle odbywa się to w sposób następujący:
- konsorcjum biblioteczne podpisuje umowę w celu polecenia usług pośrednika subskrypcji w celu dostarczania informacji do członków konsorcjum;
- umowa osiągnięta przez konsorcjum i pośrednika zapewnia, że jeśli obrót przekracza uzgodnioną sumę, wówczas cena jest redukowana przez specjalną kwotę, która zwykle wyrażona jest w procentach i zależna od liczby sprzedanych magazynów. Nawet 1% od całkowitej ilości wydanej przez wszystkich członków nawet średniej wielkości konsorcjum może być znaczną sumą pieniędzy;
- w momencie, gdy konsorcjum osiągnie próg i cena wszystkich prenumerat dla wszystkich członków konsorcjum spadnie odrobinę, wkracza NESLI, którego umowa wymaga zapłaty uiszczonej przez biblioteki wprost do MA. Odtąd niektóre z interesów nie są prowadzone przez oryginalnego pośrednika co eliminuje koszty związane z zapłatą pośrednikowi i pozwala obniżyć ceny proponowane przez NESLI znaczenie poniżej progu ustalonego w umowie w konsorcjum. Prowadzi to więc do znacznego wzrostu dostępu materiałów w formie tradycyjnej i powoduje wielokrotne przekroczenie ceny zamówień w ramach NESLI wersji elektronicznej dokumentów przez elektronicznego pośrednika.
Z powyższego wyraźnie wynika, że biblioteki same muszą zdecydować co będzie dla nich korzystne: czy zignorowanie korzyści płynących z podpisania umowy z NESLI i zachowanie oszczędności związanych z rozwojem monopolistycznej polityki NESLI czy może zawarcie umowy z NESLI i przejęcie wszelkich płynących z tego zalet: usunięcie biurokracji, i kosztów, zachowanie elastyczności, i wolności wyboru, popieranie działań innowacyjnych przy jednoczesnej akceptacji możliwości wzrostu cen elektronicznych prenumerat w czasach, gdy stanie się on bezkonkurencyjny. Trzeba jednak podkreślić w tym miejscu, że NESLI nie jest nastawiona na zysk a niektóre z problemów można uniknąć: oddzielając negocjację z wydawcami od dostarczenia usług i traktując dany problem jako oddzielną funkcję, unikając monopolistycznych zakupów przez możliwość nabywania informacji nie tylko w ramach NESLI ale także bezpośrednio u wydawców oraz unikając monopolu dostępu - poprzez dostęp za pomocą NESLI przy jednoczesnym dostępie u dostawcy, czy za pomocą pośrednika lub innego układu powodując potencjał dla zawodnictwa wśród serwisów różnych dostawców. Jeżeli nie będzie to uczynione wówczas będzie istniało realne zagrożenie doskonałej idei, które spowoduje najprawdopodobniej przeciwieństwo spodziewanego efektu.
Brytyjskie prawo autorskie umożliwia kopiowanie elektronicznych materiałów. Jednakże istnieją problemy z definicjami co właściwie oznacza "kopiowanie" w środowisku cyfrowym, czy dotyczy to także kopiowania materiałów bibliotecznych i ile tych kopii można wykonać. Na to pytanie odpowiada Ustawa Praw Autorskich, Projektów i Patentów z 1988 r.: "kopiowanie w stosunku do każdego rodzaju dzieła obejmuje tworzenie kopii, które są nietrwałe lub wiążą się z innymi użyciami dzieła."


5.2. Stany Zjednoczone.

Publiczna rozprawa o elektronicznej publikacji, akademickie i biblioteczne konferencje na temat uczelnianej komunikacji zmieniły się przez ostatnie kilka lat. Bibliotekarze i studenci martwią się zarówno o wpływ komercyjnych wydawnictw na pozyskanie informacji naukowej, toczą spór czy system będzie wstanie przenosić elektroniczne publikacje na ich konta oraz czy nadchodzący rozwój i postęp w tak szerokiej społeczności przyjdzie razem z głębokim rozmyślaniem, rozważaniem i przemyśleniem danych kwestii. Wszystkie jednak powyższe problemy wymagają uregulowania praw autorskich materiałów dostępnych w wersji elektronicznej. W USA pierwszymi materiałami początkowo dostępnymi tylko w wersji drukowanej była Broszura Black Panther Party - BPP, z której przez wiele lat korzystali studenci amerykańskiej myśli i języka przygotowując się do egzaminów. Czytanie było kłopotliwe, gdyż dystrybucja była ręczna i brakowało egzemplarzy. W końcu jednak znaleziono rozwiązanie i uczyniono materiały dostępnymi poprzez skanowanie a następnie umieszczanie ich na stronach Web w formie cyfrowej. Doprowadziło to do serii pytań dotyczących praw autorskich. Pierwsze prawo uchwalono w 1909 r. i brało ono pod ochronę dzieła starsze niż 75 lat, które zawierały notatkę o prawach autorskich w formie "copyright". Nowa Rozszerzona Ustawa Praw Autorskich 69 podpisana przez Prezydenta US Clintona, który w 1992 roku wprowadził na szeroką skalę Internet do ogólnej publiki, przesuwa próg do 95 lat i jest modyfikacją obowiązującego w USA prawa z 1976 r.
W Stanach Zjednoczonych dniu dzisiejszym wiele dyskutuje się z wydawcami i producentami o elektronicznych publikacjach: dziełach bibliograficznych, magazynach czy w końcu o pełnotekstowej informacji naukowej, które każdego dnia potrzebne są studentom i wykładowcom. Biblioteki chętniej nabywają publikacje na podstawie licencji i dlatego też wydają na nie ponad 15 % środków finansowych własnego budżetu. Licencja, której zjawisko rozwinęło się przez ostanie 20 lat, jest w gruncie rzeczy dostarczeniem do użytkowania publikacji bez oddania praw własności. Posiadacz własności intelektualnej natomiast może sam narzucić cenę licencjonowania produktu zgodną z tym co w danej chwili niesie rynek. W szkolnictwie wyższym USA zakup na podstawie licencji oprogramowania, zawartości elektronicznych baz danych, źródeł pełnotekstowych, multimediów, itp. stał się powszechny mimo często wysokich cen i ograniczeń użycia licencji przez użytkowników, ograniczeń praw użytkowników, wyspecyfikowany krótki okres licencjonowania publikacji. Co raz częściej jednak biblioteki "walczą" o korzystniejsze warunki użytkowania elektronicznych publikacji z wydawcami i dystrybutorami. Biblioteki łączą się w konsorcja biblioteczne, a także silna konkurencja na rynku niesie poprawę warunków wiązanych z podpisaniem licencji.


5.2.1. Ochrona baz danych.

W ostatnich czasach przedmiotem ożywionej dyskusji prowadzonej także i w Stanach Zjednoczonych stała się kwestia ochrony baz danych. Problem ochrony nie jest jednak problemem nowym, dawno bowiem wprowadzono przepisy o prawie autorskim do międzynarodowych konwencji i krajowych ustaw, z których wynikało, że prawo takie obejmuje:
- "zbiory rozmaitych dzieł" (konwencja berneńska z 1886 r. o ochronie dzieł literackich i artystycznych w tekście berlińskim z 1908 r.) a w później "zbiory dzieł literackich lub artystycznych, takie jak encyklopedie i antologie, które ze względu na wybór lub układ treści stanowią twórczość intelektualną" (tekst brukselski z 1948 r. i paryski z 1971 r.);
- dzieła zbiorowe jak encyklopedie, roczniki, czasopisma, kalendarze, itp.;
- tego rodzaju wydawane zbiory co antologie, zbiory bajek, przysłów, pieśni, itp..
W zdecydowanej większości przypadków sądy opowiadały się za liberalną wykładnią przepisów ustaw autorskich i objęły swoim zasięgiem rozmaite zbiory i zestawienia danych. W licznych orzeczeniach sądów USA panował pogląd, który omijał prawo autorskie albowiem aprobowały one przyznawanie ochrony zbiorom nie na podstawie kryterium twórczości i indywidualnego wyboru, lecz według doktryny tzw. "wysiłku intelektualnego" 70, określaną także jako "doktryna spoconego czoła"71 lub "teoria potu"72 . Do objęcia więc ochroną autorsko-prawną wystarczył nakład pracy, fachowość, wysiłek i nakład finansowy. Innym podejściem było natomiast podejście, bliższe praktyce kontynentalnej, a wiążące ochronę z uzewnętrznieniem osobowości, indywidualności autora 73 Podobnie Wielka Brytania stosowała tzw. "test zręczności i pracy".74
Przełomem w USA okazało się orzeczenie w sprawie "Feist", kiedy to sąd stwierdził, że ochronie autorsko-prawnej nie może podlegać nawet ta część książki telefonicznej, w której zamieszczone są w układzie alfabetycznym dane dotyczące nazwisk, adresów i numerów telefonów abonentów ze względu na brak charakteru twórczego danej pozycji. Orzeczenie to zerwało ostatecznie z istniejącą uprzednio w USA ochroną opartą wyłącznie na włożonym przez daną osobę wysiłku fizycznym i umysłowym.


5.3. Polska.

W latach siedemdziesiątych bieżącego stulecia dynamiczny rozwój różnorodnych technik telekomunikacyjnych i informatycznych stworzył ogromne możliwości elektronicznej wymiany informacji na niespotykaną dotychczas skalę. Ta "rewolucja" jest powodem zintensyfikowanego zjawiska pracy nad ochroną komputerowej twórczości. Trudno bowiem znaleźć inną dziedzinę ludzkiej aktywności, która przysparzałaby prawnikom w ostatnich latach tyle problemów co komputery. Używane początkowo głównie przez wojsko i nieliczne zespoły naukowców, z czasem na tyle się upowszechniły, że prawo nie może ich dalej ignorować. Początkowo istniały pewne wahania czy podporządkować twórczość w wersji elektronicznej pod prawo patentowe czy prawo autorskie. W gruncie jednak rzeczy przesądziła praktyka - albowiem urzędy patentowe wręcz całkowicie sprzeciwiły się patentowaniu twórczości komputerowej. Pozostało więc poprzestać na ochronie prawa autorskiego zwłaszcza, że jak się okazało później, stało się one bardzo elastyczne - bez konieczności zmian mogło objąć swym zasięgiem tę nową dziedzinę.


5.3.1. Twórczość komputerowa.

W 1994 r. sprawa legalności oprogramowania została ujęta w ramy ustawy z dnia 23 lutego tegoż roku. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych uregulowała sprawę legalnych i zabronionych sposobów użytkowania oprogramowania. Zgodnie z prawem nabywca oprogramowania staje się jego licencjobiorcą i może korzystać z niego dowolnie długo o ile licencja nie reguluje prawa inaczej (niektórzy producenci powołują się na art. 66, który stanowi, że licencja może trwać pięć lat, jednak nie dotyczy to oprogramowania). Większość oprogramowania jest skonstruowana w taki sposób, że ich zainstalowanie jest równoznaczne ze zgodą na warunki licencji. Dlatego też warto przeczytać je dokładnie, gdyż wciskając przycisk "Accept", zawiera się umowę z autorem aplikacji, która staje się obowiązującym aktem prawnym, z którego użytkownik musi się wywiązać. Złamanie warunków grozi procesem cywilnym wytoczonym przez producenta lub autoryzowanego dystrybutora. Natomiast wśród przestępstw popełnianych na gruncie prawa karnego należy wymienić: plagiat, czyli bezprawne przywłaszczenie sobie cudzego autorstwa, piractwo. Przykładem czynności, która nie jest zabroniona przez prawo ale niedozwolona przez licencje, jest wypożyczenie programów. Niekiedy bowiem licencje nawet nie pozwalają na odsprzedanie lub oddanie za darmo kompletnego pakietu oprogramowania.
Przepisy, które regulują zasady korzystania z programów komputerowych są złożone i nie ograniczają się do zakazu "nie kopiuj". Jednak należy podkreślić, że zgodnie z art. 74 ust. 4 pkt. 1 można wykonać kopię legalnie nabytego programu na płytę CD, jednak wyłącznie w celu wykonania kopii bezpieczeństwa oryginalnego nośnika. Odnosi się to także do wykonania kopii zapasowej, gdy jest to niezbędne do użytkowania programu komputerowego (art. 75 ust. 4 pkt. 1). Prawa tego, zagwarantowanego przez ustawę sejmową, nie może zmienić żadna zawarta umowa licencyjna (art. 76). Ustawa jednak nie precyzuje ile kopii można wykonać, dlatego też jeżeli umowa licencyjna nie ogranicza do wykonania jednej kopii, można ich sporządzić dowolną ilość ale nie można jej odsprzedać czy wypożyczyć. Również dokumentacja do programu jest chroniona i nie wolno nią handlować (art. 74 ust. 2). W większości przypadku zakupione oprogramowanie może być wykorzystywane na jednym komputerze chyba że np. w przedsiębiorstwach, bibliotekach licencja np. typu MOLP lub OnSite zezwala na używanie programu na wszystkich komputerach działających w firmie.
Przy legalnie kupionym oprogramowaniu nie trzeba przejmować się przeszkodami technicznymi, gdyż wolno zarówno łamać zabezpieczenia jak i stosować cracki a posiadanie pirackich programów łamiących zabezpieczenia, generatorów kluczy rejestracyjnych i podobnych nie jest wykroczeniem.
Jednocześnie polskie przepisy prawne chroniące prawa konsumenta pozostawiają wiele do życzenia, co w efekcie może prowadzić do wielu nadużyć ze strony producentów oprogramowania.


5.3.2. Ochrona baz danych.

Problematyka ochrony baz danych zyskuje coraz większe znaczenie co związane jest przede wszystkim z odgrywaną przez nie rolą w tworzeniu multimediów i funkcjonowaniu sieci komputerowych. Problemy i wątpliwości, które się pojawiają w tej dziedzinie dotyczą swobody gromadzenia danych oraz komu i w jakim zakresie przyznać prawny monopol. Oczywiście zagadnienie ochrony zbiorów informacji, w tym informacji naukowych, nie jest zagadnieniem całkowicie nowym i nieznanym. Stosownie do art. 3, ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych 75 "bazy danych, itp. są przedmiotem prawa autorskiego nawet jeżeli zawierają nie chronione materiały, o ile przyjęty w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter...". Brzmienie artykułu przesądza, że części składowe "zbioru" nie muszą jednostkowo stanowić utworu co jest zgodne z art. 10 ust. 3 TRIPS, który przewiduje: "zbiory danych lub innych materiałów przedstawione w formie możliwej do odczytania przez maszyny lub w innej formie, które z powodu doboru lub uporządkowania ich zawartości stanowią wytwory intelektu będą chronione jako takie". Twórczy charakter baz danych, zestawienia informacji i materiałów wynika z oryginalności w sferze doboru lub układu zawartości i nie dotyczy doboru o charakterze wyczerpującym, oczywistym, standardowym lub całkowicie zdeterminowanym celem zbioru (książki adresowe, telefoniczne, katalogi towarów, cen, itp.). Materiałami, które składają się na bazy danych mogą być: utwory objęte autorsko-prawną ochroną, utwory, utwory wyłączone spod ochrony, materiały, które nie spełniają cech utworu w rozumieniu ustawy, w tym opracowania dokumentacyjnej, dane liczbowe. Równocześnie z ogólnymi regułami, zawartość bazy danych nie podlega ochronie, chyba że samoistnie ujmowana stanowi utwór. Ta specyfika tradycyjnej ochrony autorskiej powoduje, że w odniesieniu do baz danych w istocie w większości przypadku ma ona charakter iluzoryczny. O tym czy mamy do czynienia z objętym ochroną zbiorem materiałów należy rozpatrywać w kontekście konkretnego przypadku. Uznanie banku danych za przedmiot prawa autorskiego oznacza, iż twórcy przysługują autorskie prawa osobiste. Prawo autorskie do zbioru materiałów przysługuje tej osobie, która wniosła twórczy wkład w jego powstanie. Gdy zbiór materiałów stanowi utwór naukowy stworzony przez pracownika instytucji naukowej w ramach zadań określonych stosunkiem pracy, instytucji tej służą uprawnienia.
W rezultacie więc "klasyczne" prawo autorskie okazuje się mało skutecznym instrumentem ochrony słusznych interesów, zwłaszcza do baz, które zawierają materiały nie objęte ochroną.


5.3.3. Internet.

Ostatnio najwięcej kłopotów z zakresie prawa stwarza Internet. Problemy te wynikają zarówno z prawa prasowego jak i prawa autorskiego. Rodzi się pytanie, czy Internet - środek masowego przekazu, należy do mass mediów (prasa periodyczna, radio, telewizja, film o tematyce publicystycznej, prasowej) czy też nie? W takim wąskim ujęciu Internet można zaliczyć do środków masowego przekazu jednak z takimi samymi zastrzeżeniami jak do filmu. Rodzi to wiele istotnych i korzystnych konsekwencji prawnych. Największe znaczenie mają tzw. licencje ustawowe - prawo przedruku, prawo cytatu, itp., regulowane przez prawo autorskie (art. 25-35) a także i wolność słowa. W Polsce jednak jak do tej pory nie pojawiły się próby cenzurowania sieci, mimo iż w USA w lutym 1995 r. uchwalono kontrowersyjne "Prawo o ochronie przyzwoitości w telekomunikacji"76 , które wprowadzało ograniczenie wolności wypowiedzi w mediach telekomunikacyjnych ze szczególnym uwzględnieniem sieci komputerowych. Te ograniczenia nie dotykały tekstów napisanych w innych formach wypowiedzi, co oznaczało że wydrukowane zgodnie z prawem materiały po wprowadzeniu do sieci zaczynały naruszać prawo. Ustawę tę jednak szybko zaskarżono a sąd stwierdził, że "Internet jest jedynym medium, w którym możliwa jest realizacja idei wolnego rynku informacji w sposób dostępny dla każdego obywatela. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek ograniczanie wolności wypowiedzi w sieci".77


5.3.4. Strony World Wide Web.

Strony WWW złożone z tekstu, grafiki, dźwięków, filmów, itp. (Java, Java Script, skrypty CGI) są chronione w tym zakresie, w jakim są przejawem twórczej działalności człowieka. Ponadto każdy z elementów może podlegać ochronie z osobna, w tym ochronie na szczególnych prawach jako program komputerowy. Istotną przeszkodę może jednak stanowić tutaj łatwość zwielokrotnienia utworów w postaci elektronicznej, które nigdy nie miały swojego "materialnego" odpowiednika (powiązania do elementów grafiki i innych znajdujących się na lokalnym komputerze, ale również gdziekolwiek w Internecie). Powstaje pytanie czy jest to rozpowszechnianie utworu czy takie działanie wkracza w cudze prawo autorskie? W doktrynie prawa autorskiego uważa się, że wymagana jest dodatkowa zgoda autora na takie rozpowszechnianie wyrażona w umowie licencyjnej lub w umowie przynoszącej majątkowe prawa autorskie. Oznacza to, że umieszczenie materiałów w sieci nie oznacza, że stają się one własnością publiczną.


5.3.5. Obowiązkowe egzemplarze biblioteczne.78

Art.1. Ustawa określa obowiązki wydawców w zakresie przekazywania dzieł oraz obowiązki bibliotek w zakresie gromadzenia dorobku wydawniczego.
Art.2. Przez określenie "publikacja" należy rozumieć dzieła zwielokrotnione dowolną techniką w celu rozpowszechnienia, a w szczególności:
  1. piśmiennicze, jak: książki, broszury, gazety, czasopisma, wydawnictwa ciągłe;
  2. graficzne i graficzno-piśmiennicze, jak: mapy, plakaty, wykresy, tabele, rysunki;
  3. audiowizualne utrwalające dźwięk, obraz lub obraz i dźwięk, jak: płyty, taśmy;
  4. zapisane na nośnikach elektronicznych ("Materiałami bibliotecznymi są w szczególności dokumenty zawierające utrwalony wyraz myśli ludzkiej, a przeznaczone do rozpowszechniania, niezależnie od nośnika fizycznego i sposobu zapisu treści."79)
  5. oprogramowanie komputerowe.
Art.3.
  1. Wydawca, który udostępnia publicznie egzemplarze publikacji na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej lub za granicą, obowiązany jest do nieodpłatnego przekazania uprawnionym bibliotekom liczby egzemplarzy publikacji (egzemplarze obowiązkowe), określonej w art. 5 ust. 1-3.
Art.5.
  1. Bibliotece Narodowej w Warszawie i Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie przekazuje się po dwa egzemplarze obowiązkowe;
  2. Bibliotece Sejmowej w Warszawie przekazuje się po jednym egzemplarzu obowiązkowym dzienników urzędowych organom administracji rządowej;
  3. Pozostałym bibliotekom uprawnionym przekazuje się po jednym egzemplarzu obowiązkowym.

5.3.6. Zasady międzybibliotecznego wypożyczania materiałów bibliotecznych.80

  1. W wypożyczaniu międzybibliotecznym uczestniczą bezpośrednio:
    1. biblioteki naukowe,
    2. biblioteki publiczne stopnia wojewódzkiego,
    3. wojewódzkie biblioteki pedagogiczne,
    4. biblioteki naczelnych organów władzy i administracji państwowej,
    5. biblioteki ośrodków informacji naukowej, technicznej i ekonomicznej.
  2. Biblioteki uczestniczące w wypożyczaniu międzybibliotecznym prowadzą ewidencję rewersów i wypożyczonych materiałów bibliotecznych.
  3. Jeżeli biblioteka nie ma poszukiwanych materiałów bibliotecznych, kieruje zamówienie do innych bibliotek, uczestniczących bezpośrednio w wypożyczaniu międzybibliotecznym.
  4. Biblioteka zamawiająca obowiązana jest zwrócić wypożyczone materiały biblioteczne w terminie jednego miesiąca od daty ich otrzymania.
  5. Czytelnik składa zamówienie na specjalnym formularzu lub rewersie, podając opis bibliograficzny.
  6. Materiały biblioteczne przesyłane przesyłką pocztową powinny być odpowiednio zabezpieczone przed zniszczeniem.
  7. Biblioteka wysyłająca pokrywa koszty przesyłki pocztowej.
Powyższej przedstawione punkty ustawy to tylko niektóre ukazujące przede wszystkim czasochłonność i wysokie koszty wynikające z obowiązujących zasad wypożyczania międzybibliotecznego opartego o ręczne wypełnianie rewersów, i korzystanie z usług tradycyjnej poczty. Na szczęście dzisiaj w bibliotekach naukowych na szeroką skalę rozpowszechniły się zasady wypożyczania materiałów bibliotecznych w wersji elektronicznej. Informacje naukowe bowiem są zamawiane a następnie przesyłane za pomocą poczty elektronicznej. Spowodowało to znaczne skrócenie czasu oczekiwania na pożądane materiały nawet do kilku sekund i obniżyło koszty związane z transportem oraz opłatą pocztową wysyłanych paczek. Dodatkowo udostępnianie baz danych jednej biblioteki innym zaoszczędziło pracy personelowi bibliotek. Każdy może bowiem wyszukać interesujące go materiały w zbiorach innej biblioteki a następnie zamówić je drogą elektroniczną.

W ostatnich latach w Polsce prawo zaczyna w coraz większym stopniu obejmować zagadnienia związane z informatyką. Sporo problemów zostało uregulowanych kompletnie, jednak wiele spraw nadal pozostaje nierozwiązanych. Niedoskonałości polskiego prawa nie są jednak czymś wyjątkowym, nie da się ich uniknąć, regulując po raz pierwszy jakieś zagadnienie. Ich uregulowanie to pole popisu w przyszłości, kiedy to trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę na ujęcie w ramy prawne Internetu (rozwiązanie problemów jakie rodzi w prawie prasowym i autorskim) ale tak aby nie cenzurować sieci i aby nadal pozostał on równie swobodny, co w chwili obecnej. Również modyfikacji wymagało by prawo ochrony baz danych, programów komputerowych czy utworów rozpowszechnianych w postaci elektronicznej. Są to jednak tylko spekulacje i to z góry skazane na niepowodzenie, "ponieważ prawo zawsze będzie nieco w tyle za praktyką. Wynika to z prostego faktu, że informatyka rozwija się nieco za szybko, jak na tempo stanowienia prawa".81


5.4. Ochrona baz danych w świetle Dyrektywy Unii Europejskiej.

Rosnące bardzo szybko znaczenie, powszechność komputerowych banków danych wykorzystywanych w sieciach komputerowych oraz niedostosowanie "klasycznego" prawa autorskiego do objęcia banków ochroną spowodowały, że w obrębie państw należących do Unii Europejskiej sformułowano i opublikowano w 1992 r. - pierwszy a następnie w 1993 - drugi projekt Dyrektywy w sprawie prawnej ochrony banków danych. Projekt w nowym kształcie został natomiast zaakceptowany 10 lipca 1995 r. przez Radę Ministrów Unii Europejskiej i ostatecznie opublikowano tekst Dyrektywy 11 marca 1996 r.
W Dyrektywie wprowadzono nowe rozumienie "banku danych" jako nie tylko zbiorów utworów (literackich, plastycznych, itp.), danych, informacji, które są środkami elektronicznie gromadzonymi, porządkowanymi i udostępnianymi ale także zbiorów opartych na innej technice.
Zgodnie z art. 5 pkt. uznano, że wkroczeniem w autorskie prawo do bazy jest także jej "czasowe zwielokrotnienie w jakikolwiek sposób lub w jakiejkolwiek formie w całości lub części". Dla uniknięcia wątpliwości interpretacyjnych pkt. 44 stanowi, że "prezentacja na ekranie zawartości bazy danych wymaga stałego lub czasowego przeniesienia takiej zawartości na inny nośnik, czynność ta wymaga zgody posiadacza prawa". Ma to szczególne znaczenie dla zawężenia dopuszczalnych granic korzystania z baz danych w sieciach komputerowych. Dyrektywa wyłącza dopuszczalność ustanowienia dozwolonego użytku osobistego względem elektronicznych baz danych.82
Dyrektywa wprowadziła tzw. ochronę szczególną83 , której przedmiotem są wszelkie banki danych, zarówno spełniające cechy utworu w rozumieniu prawa autorskiego, jak i nie będące takimi utworami mające cechy "inwestycji istotnej". To stwierdzenie rodzi wiele problemów przy określeniu, w którym momencie inwestycja związana z tworzeniem banku danych nabiera takie cechy, a więc od którego momentu powstaje ochrona? W odniesieniu do tych pierwszych (banki danych spełniające cechy utworu) powstanie ochrona kumulowana, na podst. dwóch reżimów prawnych. Dyrektywa jednak nie narusza art. 2 ust. 5 konwencji berneńskiej o ochronie dzieł literatury i sztuki: "zbiory dzieł literackich lub artystycznych, takie jak encyklopedie i antologie, które ze względu na wybór lub układ treści stanowią twórczość intelektualną, podlegają ochronie jako takie, bez uszczerbku dla praw autorów każdego z dzieł stanowiących część składową tych zbiorów".
Podmiotem uprawnionym - "właścicielem praw do baz danych", któremu przyznaje się prawo sui generis 84 jest producent bazy danych, wytwórca mający obywatelstwo jednego z krajów członkowskich UE. Mając na uwadze, iż przyjęcie rozwiązań proponowanych w dyrektywie doprowadzi do współistnienia dwóch tytułów ochrony (prawa autorskiego i prawa sui generis), trzeba liczyć się z tym, że jako uprawnieni do dysponowania bankiem danych wystąpią równocześnie dwie osoby: autor pomysłu co do doboru, porządkowania danych uznając, że jest to pomysł oryginalny i producent bazy danych, w którego opinii nie będzie to miało twórczego charakteru. Niesie to wzmożone ryzyko dla osób trzecich, które chciałyby legalnie korzystać z zawartości bazy danych, poza zakresem przewidzianym licencjami ustawowymi. Powstaje więc pytanie: kto jest uprawniony do udzielania licencji?
Treścią sui generis jest wprowadzenie prawa zakazu pobrania (transfer całej lub istotnej części zawartości bazy danych dowolnymi środkami i w dowolnej formie, na inny nośnik) i powtórnego wykorzystania danych (publiczne udostępnianie całej lub istotnej części zawartości bazy danych poprzez rozpowszechnianie kopii na obszarze Unii). Publiczne wypożyczanie nie stanowi aktu pobrania czy powtórnego wykorzystania. Omawiane prawo ma charakter bezwzględny i może być przedmiotem umów rozporządzających i umów licencyjnych. Jednocześnie znacznie ogranicza ich swobodę. Umowa pomiędzy sprzedającym egzemplarz bazy lub licencjodawcą a legalnym użytkownikiem nie może zawierać ograniczeń uniemożliwiających dostęp do bazy i normalne z niej korzystanie. Jeżeli baza jest udostępniona do użytku publicznego to nie można zakazywać pobierania i/lub powtórnego wykorzystania nieistotnej części zawartości bazy.
Dyrektywa w przypadku ochrony bazy danych jako utworu, eliminuje możność ustanowienia dozwolonego użytku prywatnego względem elektronicznych baz danych oraz przewiduje 15-letni okres ochrony (art.10), który rozpoczyna się od początku roku następującego po roku, w którym prace nad bankiem danych zostały ukończone. Jest to więc znacznie krócej aniżeli w przypadku prawa autorskiego. Jednak można dokonać przedłużenia okresu ochrony poprzez wprowadzenie zmian zasadniczych, tj. zbieranie, uzupełnianie, usuwanie, zmienianie składników bazy uznanych jako istotną nową inwestycję. Trudniej dokonać zmian przedłużenia okresu ochrony w przypadku prawa autorskiego, gdyż baza musi zostać poddana twórczej modyfikacji. Oznacza to, że w przypadku bazy danych stanowiącej utwór i przedmiot ochrony sui generis łatwiejsze będzie przedłużenie jej ochrony typu sui generis niż klasycznej autorskiej.
Zapoczątkowana Dyrektywą Unii Europejskiej ochrona sui generis baz danych zostanie przyjęta stopniowo w innych krajach. Podpisana zostanie również odpowiednia w tym zakresie konwencja WIPO. Trudno jednak dziwić się tej tendencji, biorąc pod uwagę znaczenie baz danych we współczesnym świecie, koszty związane z ich sporządzeniem oraz zyski z udostępnieniem głównie w sieciach komputerowych. Wprowadzenie tego typu ochrony ograniczy uznawanie za utwory baz danych, które w istocie nie spełniały cech oryginalności.
Z perspektywy polskiego prawa należy mieć świadomość, że jako kraj jesteśmy przede wszystkim konsumentem zagranicznych baz danych i dlatego wprowadzenie ochrony sui generis należałoby ograniczyć do "krajowych" baz danych, a rozciągnięcie tej ochrony w stosunkach z zagranicą wiązać z terminem przystąpienia do Unii Europejskiej.


Początek strony   |   Spis treści   |   Poprzednia strona   |   Następna strona